PodcastsHealth & WellnessZwierciadło Podcasty

Zwierciadło Podcasty

Zwierciadło
Zwierciadło Podcasty
Latest episode

355 episodes

  • Zwierciadło Podcasty

    „Model trzech foteli nie działa”. Dr Tomasz Anyszek o kortyzolu i stresie, który może zmieniać wyniki badań | „Jak zdrowie”, odc. 15

    05/05/2026 | 51 mins.
    „Błędny wynik jest gorszy niż brak wyniku” – mówi dr n. med. Tomasz Anyszek. W podcaście „Jak zdrowie” prowadzonym przez Annę Augustyn-Protas tłumaczy, jak stres – często niedostrzegany i bagatelizowany – potrafi zmieniać wyniki badań krwi, imitować choroby i wprowadzać nas w diagnostyczne pułapki. To opowieść o tym, dlaczego zanim zaczniemy leczyć liczby, powinniśmy przyjrzeć się własnemu życiu. Sponsorem odcinka jest Diagnostyka.
    Z pozoru to tylko liczby: glukoza, CRP, lipidogram. W praktyce – zapis stylu życia, napięcia, niewyspania i emocji, których nie dopuszczamy do głosu. W odcinku podcastu „Jak zdrowie” Anna Augustyn-Protas rozmawia z internistą i specjalistą diagnostyki laboratoryjnej i zdrowia publicznego dr. Tomaszem Anyszkiem o tym, jak stres przenika do biologii i dlaczego czasem to nie choroba zniekształca wyniki badań, ale… nasze życie.
    Psychika zapisana w liczbach
    Badania krwi uchodzą za najbardziej obiektywny zapis naszego zdrowia. Liczby nie kłamią – powtarzamy. A jednak coraz więcej danych pokazuje, że mogą opowiadać historię znacznie bardziej złożoną, niż tylko fizjologia.
    W stanie stresu organizm przełącza się w tryb przetrwania. Wzrasta poziom hormonów stresu, zmienia się metabolizm, przyspiesza akcja serca. To reakcje, które mają nas chronić – ale w dłuższej perspektywie zaczynają zaburzać równowagę.
    – „Jak najbardziej – zupełnie inne wyniki krwi mamy, jeśli pójdziemy zrelaksowani na badanie, a inne jeśli zestresowani. Chodzi o hormony, m.in. kortyzol” – wyjaśnia dr n. med. Tomasz Anyszek i dodaje: „Poziom kortyzolu to podstawowy wyznacznik stresu”.
    Kortyzol nie działa w próżni. Wpływa na poziom glukozy, gospodarkę lipidową, ciśnienie tętnicze, a także funkcjonowanie układu odpornościowego. To dlatego wyniki badań mogą być tak wrażliwe na to, co dzieje się w naszej głowie.
    Wynik to nie diagnoza
    Jednym z najważniejszych wątków rozmowy jest ryzyko nadinterpretacji badań. W świecie, w którym dostęp do diagnostyki jest coraz łatwiejszy, łatwo zapomnieć, że liczby wymagają kontekstu.
    Przewlekły stres potrafi zmieniać wyniki w sposób, który imituje chorobę. Podwyższone markery stanu zapalnego, zaburzony poziom cukru czy nieprawidłowy lipidogram nie zawsze oznaczają rozwijającą się patologię.
    – „Przewlekły stres może wskazywać na choroby, których nie ma” – podkreśla specjalista.
    A zaraz potem dodaje ostrzeżenie: „Błędny wynik jest gorszy niż brak wyniku”. Bo nieprecyzyjna interpretacja może prowadzić do niepotrzebnych badań, leczenia i – co równie istotne – przewlekłego niepokoju.
    Życie w trybie przeciążenia
    Jednym z najbardziej podstępnych aspektów przewlekłego stresu jest to, że często go nie rozpoznajemy. Objawy – zmęczenie, rozdrażnienie, problemy ze snem – traktujemy jako naturalny element codzienności.
    Tymczasem to sygnały ostrzegawcze.
    – „Model trzech foteli nie działa – praca, samochód, dom” – mówi dr n. med. Tomasz Anyszek.
    Brak ruchu, brak regeneracji i brak realnego odpoczynku sprawiają, że organizm funkcjonuje w permanentnym napięciu. A to środowisko, w którym wyniki badań prędzej czy później zaczną się zmieniać.
    Kiedy warto powtórzyć badania
    Nie każdy wynik powinien być interpretowany natychmiast i dosłownie. Okoliczności, w jakich wykonujemy badania, mają ogromne znaczenie.
    Jeśli towarzyszy nam silny stres, brak snu czy przeciążenie – warto rozważyć powtórzenie badań w bardziej stabilnym stanie. To nie podważanie diagnostyki, lecz jej uzupełnienie.
    Wynik badania to nie fotografia w próżni. To zapis konkretnego momentu – również emocjonalnego.
    Najprostsze rzeczy, które działają
    Na koniec zostaje to, co najtrudniejsze: konsekwencja w prostych działaniach: regularne badania, sen, ruch, odpoczynek, uważność. Bez spektakularnych rozwiązań i skrótów. Za to z rosnącą świadomością, że ciało mówi do nas nie tylko wtedy, gdy choruje – ale także wtedy, gdy jest przeciążone.
    Sponsorem odcinka jest Diagnostyka.
  • Zwierciadło Podcasty

    „Na nogach mam wytatuowane memy z internetu”. Kuba Rafalski jako psycholog i stand-uper bez taryfy ulgowej | „Mężczyzna jest człowiekiem”, odc. 15

    30/04/2026 | 58 mins.
    „Często czuję się samotny. Jednak czucie się samotnym nie jest tym samym, co bycie samotnym” – mówi Kuba Rafalski w rozmowie z Beatą Biały w 15. odcinku podcastu „Mężczyzna jest człowiekiem”. Psycholog, komik i twórca internetowy pokazuje, jak śmiech miesza się z refleksją, a stand-up staje się narzędziem mówienia o sprawach, o których przez lata mężczyźni milczeli. Czy mężczyzna w Polsce ma dziś prawo być kruchy, niepewny, samotny – i czy w ogóle ktoś chce tego słuchać?
    W najnowszym odcinku podcastu Zwierciadła Beata Biały zaprasza do rozmowy Kubę Rafalskiego – stand-upera i psychologa, który z równą swobodą operuje żartem, co ciszą. Zapraszamy na spotkanie o granicach humoru, męskiej depresji i o tym, dlaczego śmiech bywa czasem ostatnią formą obrony.
    Stand-up to nie terapia
    Kuba Rafalski należy do tej generacji komików, którzy nie uciekają w bezpieczne schematy. Jego występy, znane z klubów stand-upowych i internetu, często dotykają tematów trudnych: choroby, samotności, relacji. Popularność zdobył dzięki autentyczności i odwadze – nie tylko scenicznej, ale też osobistej.
    Jak sam przyznaje, droga do tego miejsca nie była oczywista. Kuba choruje na rdzeniowy zanik mięśni (SMA), porusza się na wózku, za to aktywnością intelektualną mógłby obdzielić co najmniej kilka osób. Z wykształcenia jest psychologiem, a z zawodu terapeutą i komikiem. „Miałem łatwiej, bo byłem chory od urodzenia i nie znałem innego życia” – rozbraja szczerością i jednocześnie podkreśla, że komedia to nie jest przestrzeń całkowicie wolna od zasad. „To zły pomysł, żeby testować żarty na rodzinie i znajomych” – dodaje. Bo choć scena daje wolność, to relacje prywatne rządzą się innymi prawami.
    Gdzie kończy się żart?
    Jeden z bardziej popularnych występów Kuby dotyczy wizyty w hospicjum. „Czy są tematy, z których nie wolno żartować?” – pyta Beata Biały. Rafalski podaje swoje kryterium i przywołuje doświadczenie. „Byłem na open mic’u: młody, niedoświadczony komik żartował do kobiety, ofiary napastnika na kampusie na Uniwersytecie Warszawskim, zbyt krótko po tej tragedii, widzowie źle to przyjęli”. Dodaje też: „Na pewno nie żartowałbym z osób, które nie mogą się obronić jak np. Kamil, ofiara przemocy domowej”. To ważne rozróżnienie – nie chodzi o zakazy, ale o świadomość i o to, kto jest celem żartu, czy ma możliwość odpowiedzi.
    Czułość i ironia
    Choć rozmowa dotyka ciężkich tematów, nie brakuje w niej lekkości. Rafalski z uśmiechem opowiada: „Na nogach mam wytatuowane memy z internetu”. Ten detal mówi o nim więcej niż niejedna analiza – dystans do siebie, zanurzenie w kulturze cyfrowej i potrzeba oswajania rzeczywistości poprzez humor. Taka właśnie ta mieszanka – czułości i ironii – sprawia, że jego głos wybrzmiewa tak wyraźnie. Nie moralizuje, nie poucza, raczej zaprasza do wspólnego namysłu.
    Nie ma w tym pozy teatralnej ani potrzeby imponowania. „Nie chcę nikomu nic udowadniać” – deklaruje. Brzmi to niemal jak manifest pokolenia zmęczonego presją sukcesu i nieustannego porównywania się z innymi.
    Męskość bez taryfy ulgowej
    Napięcie – między ciepłem a wymaganiem – dobrze oddaje doświadczenie wielu mężczyzn wychowanych w Polsce. Bez przyzwolenia na słabość, bez języka do mówienia o emocjach. Nic dziwnego, że dziś coraz częściej mówi się o zjawisku, które Rafalski nazywa wprost: „ile mamy teraz tzw. męskiej depresji”. Nie jest to tylko diagnoza społeczna, ale także osobiste wyznanie. „Często czuję się samotny. Jednak czucie się samotnym nie jest tym samym, co bycie samotnym” – podkreśla i zawiera całą ambiwalencję współczesnej męskości: obecność ludzi wokół i jednoczesne poczucie izolacji.
    Rozmowa z Kubą Rafalskim stawia ważne pytanie: czy jesteśmy gotowi uznać, że mężczyzna – tak jak każdy – ma prawo do słabości, wątpliwości i emocji, które nie mieszczą się w stereotypie?
  • Zwierciadło Podcasty

    „Przyjaźń jest stanem ducha”. Jak podtrzymywać dobre znajomości? | „Przerwa na kawę z Kasią Miller o miłości” odc. 1

    30/04/2026 | 50 mins.
    Nie ma rocznic, wielkich deklaracji ani spektakularnych rozstań. A jednak to ona najczęściej zostaje, gdy wszystko inne się kończy. W pierwszym odcinku specjalnego cyklu „Przerwa na kawę z Kasią Miller o miłości” Joanna Olekszyk i słynna psycholożka rozkładają przyjaźń na czynniki pierwsze – bez lukru, ale z czułością. Bo może właśnie tu kryje się najdojrzalsza forma miłości. Miłość to coś więcej niż romantyczne uczucie. To też działanie. Marka Pandora zachęca, by dostrzegać miłość w codzienności. Aby się nią otaczać, by ją wyrażać – nie tylko słowami, ale również czynami. By dawać miłość innym, ale również ją przyjmować. By się nią inspirować i nią żyć. Biżuteria Pandora staje się symbolem tych emocji i gestów. Sponsorem odcinka jest Pandora.
    Przyjaźń – miłość, która nie męczy
    Miłość romantyczna potrafi być jak rollercoaster – porywa, uzależnia, ale też wyczerpuje. Przyjaźń działa inaczej. Ciszej. Stabilniej. „Przyjaźń w przeciwieństwie do miłości nie spędza nam snu z powiek” – mówi Kasia Miller i trudno o trafniejszą definicję.
    To relacja, która nie potrzebuje ciągłego potwierdzania. Nie wymaga spektakularnych gestów ani dowodów oddania. Nie opiera się na napięciu, tylko na obecności. Może dlatego tak często ją niedoceniamy – bo nie krzyczy o uwagę.
    A przecież to właśnie ona daje coś fundamentalnego: „Przyjaźń jest bazą poczucia, że jestem wśród ludzi”.
    Bez daty początku, bez scenariusza końca
    „W przyjaźni nie celebrujemy rocznic, nie dajemy prezentów?” – zastanawia się Joanna Olekszyk. I rzeczywiście: rzadko pamiętamy moment, w którym wszystko się zaczęło. „Nie pamiętamy, kiedy przyjaźń się zaczęła” – dodaje.
    To relacja, która nie potrzebuje punktów granicznych. Nie ma jasno określonego „statusu”, nie wymaga nazwania. Jest trochę poza systemem – i może właśnie dlatego tak dobrze znosi próbę czasu.
    „Wybrać kogoś” – sedno relacji
    „Przyjaźń to wybrać kogoś, bo przy miłości niby też, ale ona nas czasem dopada” – zauważa Miller. Bo miłość romantyczna często przychodzi niespodziewanie, bywa impulsem, chemią, przypadkiem. Przyjaźń jest bardziej świadoma. To decyzja: chcę mieć cię w swoim życiu.
    Może dlatego bywa trwalsza. Bo nie opiera się na emocjonalnym fajerwerku, tylko na powtarzalnym wyborze.
    Relacja, w której można być sobą
    Jedna z najważniejszych cech przyjaźni? Bezwarunkowa akceptacja.
    „Przyjaźń to przyzwolenie na to, że jest się taką, jaką się jest. To rodzaj związku” – mówi Miller.
    Bez presji bycia atrakcyjną, interesującą, „najlepszą wersją siebie”.
    „W związkach staramy się być atrakcyjnymi, a w przyjaźni nie: jestem, jaka jestem, bo za to jestem kochana”.
    Przyjaźń to przestrzeń, w której można zdjąć maskę – i nie bać się, że ktoś odejdzie.
    Przyjaźń jako fundament miłości
    Może warto przestać traktować przyjaźń jak „dodatek” do życia – i zacząć widzieć w niej jego fundament.
    „Nie wyobrażam sobie życia bez przyjaźni, a o dziwo, wyobrażam sobie bez miłości. W przyjaźni czujesz się z kimś tak bezpiecznie” – mówi psycholożka. Zresztą te oba typy relacji mogą się przeplatać, bo jak mówi Joanna: „Wiem od ekspertów, że dobrze, gdy miłość zaczyna się od przyjaźni”.
    „Jak podtrzymywać dobre znajomości?” – pyta Joanna.
    Odpowiedź okazuje się zaskakująco prosta i trudna zarazem.
    Miłość w wielu odsłonach – także w kampanii BE LOVE
    W czasach, gdy relacje coraz częściej sprowadzamy do szybkich interakcji i powierzchownych kontaktów, warto przypominać, że miłość ma więcej niż jedną twarz. I nie zawsze jest romantyczna.
    To właśnie pokazuje kampania Pandora BE LOVE – celebrująca różne odcienie miłości: przyjacielskiej, rodzinnej, tej do samego siebie. Bez patosu, za to z autentycznością.
    Bo być może najważniejsze relacje w naszym życiu to nie te najbardziej spektakularne, ale te najbardziej prawdziwe.
    Odkryj kolekcje, które pozwalają wyrażać miłość każdego dnia na www.pandora.net BE LOVE.
    Sponsorem odcinka jest Pandora.
  • Zwierciadło Podcasty

    „Trądzik różowaty zaczyna się niewinnie”. Dr Michał Rachalewski o czterech rodzajach tej choroby, która wcale nie dotyczy tylko skóry | „Ukryte piękno”, odc. 24

    29/04/2026 | 59 mins.
    Trądzik różowaty to choroba mocno niedoszacowana w społeczeństwie, a w równym stopniu dotyczy kobiet i mężczyzn - mówi dr n. biol. Michał Rachalewski w podcaście „Jak zdrowie”. Zaczyna się niewinnie – lekkie pieczenie po kawie, zaczerwienienie, które „zaraz zejdzie”, uczucie suchości mimo dobrej pielęgnacji. Dlaczego trądzik różowaty to coś więcej niż problem estetyczny – i jak przestać go ignorować? Sponsorem odcinka jest Pharmaceris.
    Choroba, której nie widać (na początku)
    Trądzik różowaty nie zaczyna się spektakularnie. To raczej seria drobnych, niepokojących zmian. „Pierwsze objawy to uczucie pieczenia, suchości. Skóra zaczyna być tkliwa na bodźce, na które do tej pory tak nie reagowała – jak kawa” – wyjaśnia dr n. biol. Michał Rachalewski.
    Największym problemem trądziku różowatego jest to, że łatwo go nie rozpoznać. Albo – co gorsza – pomylić z „wrażliwą cerą”.
    Tymczasem skala zjawiska jest duża. „Po 30. roku życia co dziesiąta Polka ma trądzik różowaty” – podaje ekspert. I choć stereotypowo kojarzy się on głównie z kobietami, „w równym stopniu dotyczy kobiet i mężczyzn” – podkreśla dr Rachalewski.
    Dlaczego tak często pozostaje niezdiagnozowany? Jak zaznacza ekspert: „to nie jest choroba stricte skórna, jest tu zaangażowany układ nerwowy”. To oznacza, że reaguje na stres, emocje, styl życia. Skóra staje się ekranem, na którym wyświetla się to, co dzieje się głębiej.
    Cztery twarze jednego problemu
    Trądzik różowaty nie jest jednorodny. Istnieją cztery jego główne postaci – od rumieniowej, przez grudkowo-krostkową, aż po bardziej zaawansowane formy związane z przerostem tkanek czy zmianami ocznymi.
    Ta różnorodność sprawia, że jeszcze trudniej go jednoznacznie rozpoznać.
    Pielęgnacja zaczyna się od podstaw
    Delikatne, dobrze dobrane dermokosmetyki – takie jak rozwiązania oferowane przez markę Pharmaceris – mogą tu odegrać kluczową rolę. Nie chodzi o ilość produktów, ale o ich jakość i dopasowanie do potrzeb skóry reaktywnej.
    Zresztą przypadku trądziku różowatego dermokosmetyki nie są dodatkiem – są częścią terapii. I choć na półce widzimy gotowy produkt, jego skuteczność rozgrywa się na poziomie konkretnych substancji aktywnych.
    W formułach przeznaczonych do skóry z rumieniem kluczową rolę odgrywa azeloglicyna – połączenie kwasu azelainowego i glicyny. Działa jednocześnie przeciwzapalnie, reguluje wydzielanie sebum i łagodzi zmiany grudkowo-krostkowe, bez ryzyka podrażnienia skóry wrażliwej . To jeden z tych składników, które „uspokajają” skórę, zamiast ją dyscyplinować.
    Drugą ważną grupą są substancje wpływające na reaktywność naczyń i stres skóry. Tu pojawia się Agascalm™ – kompleks roślinny, który zmniejsza rozszerzenie naczyń krwionośnych i neutralizuje wpływ stresu na skórę, ograniczając zaczerwienienia i stan zapalny. To ciekawy punkt styku pielęgnacji i neurobiologii, o którym mówił dr Rachalewski – bo skóra reaguje nie tylko na kosmetyk, ale i na napięcie.
    Kolejna warstwa to składniki wzmacniające i regenerujące. Ekstrakt z wąkroty azjatyckiej (Centella asiatica) wspiera mikrokrążenie i regenerację, zmniejszając widoczność naczynek i przyspieszając gojenie . Z kolei woda oczarowa działa ściągająco i poprawia kondycję skóry, delikatnie wyrównując jej koloryt .
    Nie można też pominąć składników „cichych bohaterów”: pantenolu, alantoiny czy lipidów roślinnych – które odbudowują barierę naskórkową i zmniejszają uczucie pieczenia. To szczególnie ważne w kontekście zdania, które padło w podcaście: zaburzenie integralności naskórka to „otwieranie wrót dla patogenów i czynników drażniących”.
    W bardziej zaawansowanych formułach pojawiają się także peptydy (np. tetrapeptydy), antyoksydanty (jak witamina C czy E) oraz ekstrakty roślinne o działaniu detoksykującym i wzmacniającym odporność skóry na stres . Ich zadaniem nie jest szybki efekt „wow”, ale długofalowe wyciszenie reaktywności.
    Całość układa się w spójną strategię: nie walczyć ze skórą, tylko przywracać jej równowagę.
    Sponsorem odcinka jest Pharmaceris.
  • Zwierciadło Podcasty

    „Wszystko ci poświęciłam, a ty mnie zostawiłeś z niczym”. Czemu myli nam się bycie niezbędną z byciem pragnioną? | „Porozmawiajmy o miłości z Pawłem Droździakiem”, odc. 4

    24/04/2026 | 1h 3 mins.
    - W parach, które mają zadatki na toksyczne tych dwoje jest dla siebie całym światem - mówi psycholog, Paweł Droździak.
    Zazdrość o karierę partnera, rezygnacja z własnych ambicji, życie „pod cudzy sukces” – to nie scenariusz melodramatu, tylko codzienność wielu związków. W 4. odcinku podcastu „Porozmawiajmy o miłości z Pawłem Droździakiem” Agnieszka Radomska rozkłada na czynniki pierwsze napięcia, które pojawiają się tam, gdzie miłość splata się z ambicją. I zadają niewygodne pytanie: czy naprawdę umiemy być razem, gdy jedno z nas zaczyna świecić jaśniej?
    W teorii wszystko brzmi prosto: „sukces partnera powinien motywować” – mówi Paweł Droździak. W praktyce jednak sukces drugiej osoby często działa jak lustro. Pokazuje nasze niespełnione ambicje, odkładane marzenia, decyzje, których nie podjęliśmy.
    Sukces partnera: inspiracja czy zagrożenie?
    To właśnie wtedy w relacji pojawia się cichy sabotaż. Niby kibicujemy, ale gdzieś pod spodem rośnie napięcie. Bo jeśli on lub ona idzie do przodu, to co to mówi o mnie?
    Droździak nie zostawia złudzeń: „obie osoby coś zyskują i coś tracą”. Związek nie jest systemem o zerowej sumie, ale wymaga ciągłych negocjacji. Jedno rozwija karierę – drugie częściej przejmuje logistykę życia. Jedno ryzykuje – drugie stabilizuje. Problem zaczyna się wtedy, gdy ten układ przestaje być świadomy.
    Cena rezygnacji z siebie
    Najbardziej dramatyczne zdanie w związkach rzadko pada na początku, zwykle pojawia się po latach: „Wszystko ci poświęciłam, a ty mnie zostawiłeś z niczym”. To zdanie jest jak rachunek, który ktoś wystawia po latach inwestowania w cudze życie, najczęściej są to kobiety. Ponad połowa z nas jest wypalona zarządzaniem codziennością i rozważa skrócenie czasu pracy (badania Instytutu Gallupa, 2022). To nie tylko statystyka – to sygnał, że wiele kobiet funkcjonuje w trybie ciągłego „dawania”.
    Droździak ostrzega: „można całego siebie dać, ale wcale nie dostać zwrotu”. Bo miłość to nie lokata kapitału. Nie działa według zasad: im więcej włożysz, tym więcej odzyskasz.
    Być niezbędną czy pragnioną?
    W wielu związkach budujemy swoją wartość na tym, że jesteśmy potrzebni. Ogarniający, wspierający, niezastąpieni. Tyle że „niezbędność” często rodzi zależność, a nie bliskość. - Czym innym jest bycie niezbędną, a czymś innym jest bycie pragnioną. My to czasem mylimy” - mówi ekspert.
    Z czasem pojawia się niebezpieczne przesunięcie: zamiast być wybieranym – stajemy się funkcją. A funkcje się wykorzystuje, nie kocha.
    Zazdrość: emocja wstydliwa, ale ludzka
    Co jeśli w parze pojawia się zazdrość o sukcesy partnera? To pytanie, które rzadko pada głośno, bo zazdrość nie pasuje do obrazu „dojrzałej relacji”. A jednak istnieje. I bywa niszcząca.
    Droździak mówi wprost: „w parach, które mają zadatki na toksyczne, to tych dwoje jest dla siebie całym światem”. Brzmi romantycznie? Tylko pozornie. Bo kiedy cały sens życia zamykamy w jednej osobie, każdy jej sukces lub porażka urasta do rangi osobistego dramatu. W takich układach łatwo o komunikaty typu: „beze mnie jesteś nikim”. To już nie miłość – to walka o władzę.
    Ego z żelaza
    Czy da się uniknąć tych napięć? Paweł Droździak sugeruje, że potrzebujemy czegoś więcej niż dobrej woli: „muszą mieć ego z żelaza”.
    Nie chodzi o egoizm, ale o stabilne poczucie własnej wartości. Takie, które nie rozpada się, gdy partner odnosi sukces i o codzienną, małą pracę: „każdego dnia nie zrobię jakiejś małej rzeczy”. To zdanie można czytać przewrotnie – jako przypomnienie, że relacja nie utrzyma się sama. Że zaniedbania kumulują się szybciej niż wysiłek.
    Casting na partnera
    Na koniec Droździak rzuca zdanie, które może brzmieć bezlitośnie: „warto robić casting na partnera”. Nie chodzi o selekcję jak w reality show, ale o świadomość wyboru. O zadanie sobie pytań: czy ta osoba uniesie mój rozwój? Czy ja uniosę jej sukces? Czy potrafimy być razem bez rezygnowania z siebie?

More Health & Wellness podcasts

About Zwierciadło Podcasty

„Zwierciadło Podcasty” to rozmowy o psychologii, kulturze, wychowaniu, podróżach i dobrym życiu. Naszymi gośćmi są znani eksperci, badacze oraz ludzie zaangażowani w promocję aktualnej i sprawdzonej wiedzy ze wszystkich tych dziedzin.
Podcast website

Listen to Zwierciadło Podcasty, The Good Glow and many other podcasts from around the world with the radio.net app

Get the free radio.net app

  • Stations and podcasts to bookmark
  • Stream via Wi-Fi or Bluetooth
  • Supports Carplay & Android Auto
  • Many other app features