PodcastsHealth & WellnessZwierciadło Podcasty

Zwierciadło Podcasty

Zwierciadło
Zwierciadło Podcasty
Latest episode

332 episodes

  • Zwierciadło Podcasty

    „Czy kobiecie wypada być zabawną? Jak już to lekko, uroczo”. Ile ryzykowały Czubaszek, Grodzieńska i Samozwaniec? | „Kultura i inne przyjemności”

    15/2/2026 | 51 mins.
    Przez wieki zastanawiano się, czy kobiecie w ogóle wypada być zabawną. Jeśli już – to raczej „uroczo”, „lekko”, bez przesady. Magdalena Samozwaniec, Stefania Grodzieńska i Maria Czubaszek miały na to własną odpowiedź: robiły humor na serio. Bez taryfy ulgowej, bez zgody na bylejakość. O nich – i o cenie, jaką płaci się za śmiech – opowiada książka Violetty Ozminkowski „Humorystki. Kobiety, które uczyły nas śmiechu”. Sponsorem odcinka podcastu „Kultura i inne przyjemności” jest Wydawnictwo Prószyński i S-ka – wydawca książki Violetty Ozminkowski „HUMORYSTKI. Kobiety, które uczyły nas śmiechu”. 
    Kobieta, która jest zabawna, zawsze ryzykuje więcej
    Samozwaniec, Grodzieńska i Czubaszek były nie tylko zabawne. One przekraczały granice, których nikt im formalnie nie wyznaczył, ale które wszyscy doskonale znali.
    Nie nazywały siebie feministkami, a jednak – jak podkreśla Ozminkowski – „to, co robiły z własnym życiem, tego dowodzi”. Każda z nich na swój sposób wyrywała sobie prawo do niezależności: ekonomicznej, emocjonalnej, językowej. Humor był ich narzędziem, ale i tarczą. Czasem – bronią obosieczną.
    Magdalena Samozwaniec: ironia zamiast nazwiska ojca
    Magdalena Samozwaniec nie chciała nazwiska ojca. Nie chciała też wpisywać się w legendę rodu Kossaków, choć z niej nieustannie ją rozliczano. „Mocno się maluję, bo chcę zużyć wszystkie farby po Kossakach” – żartowała, jednym zdaniem unieważniając patos rodzinnego dziedzictwa.
    Jej humor był błyskotliwy, ale relacje – znacznie trudniejsze. Gdy Zofia pyta Violettę Ozminkowski, jakie zachowania bohaterek były jej obce, odpowiedź pada bez wahania: „Myślę, że ta niemiłość Magdaleny Samozwaniec”. Za ironią kryła się emocjonalna surowość, może obrona, może cena autonomii. Bo Samozwaniec nie chciała nikomu niczego zawdzięczać – nawet czułości.
    Stefania Grodzieńska: bezczelnie miła strategia przetrwania
    Stefania Grodzieńska mówiła o sobie, że jest „emigranckim dzieckiem”. Ozminkowski prostuje: w istocie była osieroconym dzieckiem, zostawionym przez rodziców. I to doświadczenie ukształtowało jej życiową strategię. „Jak ktoś ją wkurzył, to ona była bezczelnie miła” – wspomina autorka.
    Ten rodzaj humoru – inteligentnego, podszytego chłodem, precyzyjnego jak skalpel – był odpowiedzią na świat, który wobec kobiet bywał bezlitosny. „Ile razy ktoś pozbawia mnie moich praw, a ja godzę się na to, słyszę: ‘Jesteś mądrą kobietą’. Zastanawiam się, czy nie powinnam trochę zgłupieć” – mówiła Grodzieńska. I w jednym zdaniu demaskowała mechanizm, który do dziś brzmi niepokojąco aktualnie.
    Maria Czubaszek: śmiech, który boli najbardziej
    Najbardziej poruszająca jest opowieść o Marii Czubaszek. O jej miłości, samotności i autodestrukcji, o której Ozminkowski mówi wprost. „Myślę, że Marysia Czubaszek zagłodziła się na śmierć z miłości. Nie chciała swoją chorobą obarczać Wojtka Karolaka, który nie był w stanie opiekować się drugim człowiekiem”.
    Czubaszek – mistrzyni ciętej pointy – potrafiła żartować z wszystkiego, także z siebie. „Mężczyzna jest potrzebny kobiecie do tego, żeby miała na kogo ponarzekać. We wszystkich innych sprawach da sobie radę” – mawiała. Ale za tym dowcipem kryła się krucha granica. „Jak Marysia sobie szkodziła: piła energetyki, paliła jednego za drugim, to błyszczały jej oczy. Ona chciała sobie zaszkodzić” – mówi Ozminkowski. Humor bywał tu ostatnią linią obrony.
    Śmiech nie chroni przed życiem
    „Humorystki” to nie laurka. To książka o kobietach, które potrafiły być złośliwe i ciepłe, pogodne i brutalnie szczere. O mistrzyniach humoru abstrakcyjnego, które miłość traktowały śmiertelnie poważnie. O intuicji, mądrości i wolności, której – jak pisze Ozminkowski – „nikt nie może nam dać”.
    Sponsorem odcinka podcastu „Kultura i inne przyjemności” jest Wydawnictwo Prószyński i S-ka – wydawca książki Violetty Ozminkowski „HUMORYSTKI. Kobiety, które uczyły nas śmiechu”.
  • Zwierciadło Podcasty

    „Męski facet dba o siebie i nie zmienia szybko zdania”. Tomasz Karolak o duchowości i osobach, które zapraszamy do życia | „Mężczyzna jest człowiekiem”, odc. 11

    12/2/2026 | 50 mins.
    - Osoba, którą zapraszamy na serio do życia, nas fascynuje, ale ma też cechy rodzica, z którym mieliśmy problemy - mówi Tomasz Karolak w podcaście „Mężczyzna jest człowiekiem”. Czy męskość to upór, siła i niezmienność? A może odwaga, by się przyznać do wstydu, lęku i potrzeby czułości? Beata Biały rozmawia z aktorem o ojcu, który był „cieniem" i punktem odniesienia, o aktorstwie jako ucieczce i o momencie życia, w którym zamiast grać – zaczyna być.
    Nowy odcinek podcastu „Mężczyzna jest człowiekiem” to rozmowa o testosteronie, który rośnie od pochwał i o granicach, które wreszcie można postawić bez poczucia winy.
    Testosteron i pochwała
    „Chwalony mężczyzna wydziela więcej testosteronu” – rzuca Karolak i przytacza badania naukowe, które to potwierdzają. I zaraz dodaje, że coś w tym jest. Mężczyźni, choć wychowywani do twardości, są niezwykle wrażliwi na uznanie. Na sygnał: widzę cię, doceniam, jesteś wystarczający.
    W świecie, który wciąż powtarza chłopcom „nie mazgaj się” i „bądź twardy”, pochwała bywa towarem deficytowym. A przecież – jak mówi Karolak – to ona buduje sprawczość. Nie upokorzenie, nie ironia, nie porównywanie z lepszymi. Uznanie.
    Beata Biały dopytuje, czy mężczyźni naprawdę są tak prości w obsłudze. Karolak odpowiada bez owijania: „Kobiety mają taką cechę pt. ‘domyśl się’, a my się nie domyślamy”. I apeluje o komunikację wprost. Bez testów, bez gierek, bez cichego oczekiwania, że „jak kocha, to się domyśli”.
    Bo nie domyśli się. Za to może usłyszeć. I odpowiedzieć.
    Męski facet? Ten, który dba o siebie
    „Męski facet to taki, który dba o siebie i nie zmienia zdania” – mówi aktor. I znów: brzmi jak cytat z podręcznika patriarchatu. Ale kiedy rozwija myśl, okazuje się, że chodzi o coś zupełnie innego. Dbanie o siebie to nie siłownia i drogi zegarek. To terapia. To odpoczynek. To umiejętność powiedzenia: nie dam rady. A „niezmienianie zdania”? Nie w sensie uporu, lecz wierności sobie. Swoim wartościom. Swoim granicom.
    W tej rozmowie męskość nie jest pozycją wyjściową, tylko procesem. Czymś, co się redefiniuje. Karolak przyznaje, że przez lata grał rolę – nie tylko na scenie. Był dla wszystkich. Dla publiczności, dla partnerki, dla rodziny. „Teraz jestem dla siebie, a nie dla wszystkich” – mówi.
    Ojciec, którego się nie przepracowało
    Jednym z najmocniejszych momentów rozmowy jest wyznanie: „Moje aktorstwo było ucieczką od ojca”, które otwiera całą opowieść o męskiej tożsamości budowanej w cieniu. Karolak mówi o ojcu nie w tonie oskarżenia, ale w tonie zrozumienia. O trudnej relacji, o potrzebie uznania, o walce o uwagę. I o tym, że często wybieramy partnerów, którzy – choć nas fascynują – mają w sobie coś z rodzica, z którym mieliśmy nierozwiązane sprawy.
    „Osoba, którą zapraszamy na serio do życia, nas fascynuje, ale ma też cechy rodzica, z którym mieliśmy problemy” – przyznaje. Kochamy nie tylko człowieka, lecz także historię, którą z nim powtarzamy. Dopóki jej nie zobaczymy.
    Najcięższy z męskich bagaży
    „Jestem w takim momencie, że przestaję się wstydzić” – mówi artysta. Wstyd w męskim wydaniu bywa szczególnie dotkliwy. Wstyd za słabość. Za porażkę. Za emocje. Za to, że nie jest się wystarczająco silnym, skutecznym, męskim.
    Ta rozmowa pokazuje, jak wiele energii kosztuje udawanie. I jak wyzwalające jest przyznanie: nie muszę już nikogo przekonywać. Ani ojca. Ani świata. Karolak opowiada o terapii, o dojrzewaniu, o momencie, w którym przestaje się grać twardziela. I zaczyna się mówić prawdę – nawet jeśli jest niewygodna.
    Rozmowa Beaty Biały z Tomaszem Karolakiem to rozmowa o dojrzewaniu. O tym, że testosteron rośnie od pochwał, ale prawdziwa siła rośnie od świadomości. O tym, że nie trzeba się domyślać – można zapytać. I że największą odwagą bywa powiedzenie: już nie uciekam.
  • Zwierciadło Podcasty

    „Wygoda jest zdradliwa”. Kiedy w związku zaczyna się uzależnienie emocjonalne? | „Porozmawiajmy o miłości z Pawłem Droździakiem”, odc. 1

    05/2/2026 | 52 mins.
    - Potrzebne jest niedopowiedzenie, że coś nie jest zagwarantowane - mówi psycholog, Paweł Droździak. Gdzie kończy się zdrowa zależność, a zaczyna emocjonalne uzależnienie od partnera? Dlaczego jedni potrafią być w relacji, nie tracąc siebie, a inni – niemal stapiają się z drugą osobą, oddając jej poczucie wartości, sens i bezpieczeństwo? Premierowy odcinek podcastu Zwierciadła „Porozmawiajmy o miłości z Pawłem Droździakiem”, prowadzonego przez Agnieszkę Radomską, dotyka jednego z najbardziej drażliwych tematów współczesnych związków: emocjonalnej zależności, która niepostrzeżenie zmienia się w uzależnienie.
    Cykl „Porozmawiajmy o miłości z Pawłem Droździakiem” nie podważa sensu bycia w relacji, przeciwnie - pokazuje, że prawdziwa bliskość zaczyna się tam, gdy jesteśmy w niej świadomi swoich ograniczeń i potrzeb oraz faktu, że partner nie jest regulatorem emocji ani gwarantem wartości, lecz kimś, z kim chcemy być - mimo ryzyka.
    To nie jest podcast o „udanych relacjach” ani o tym, jak stać się lepszym partnerem w pięciu krokach. „Porozmawiajmy o miłości” to cykl rozmów, które rozbrajają mity – także te najbardziej oswojone. Agnieszka Radomska zaprasza do nich Pawła Droździaka, terapeutę, który zamiast uspokajać, często celowo wprowadza niepokój. Bo tylko on pozwala zobaczyć, dlaczego w imię miłości tak łatwo rezygnujemy z siebie.
    Pierwsze odcinek to rozmowa dla tych, którzy czują, że miłość nie musi oznaczać utraty siebie. I że autonomia w związku nie jest zagrożeniem, lecz warunkiem tego, by relacja naprawdę żyła.
    Cienka czerwona linia
    Każda relacja opiera się na zależności. Potrzebujemy drugiego człowieka – jego obecności, wsparcia, czułości. Problem zaczyna się wtedy, gdy ta zależność przestaje być jednym z elementów życia, a staje się jego osią. Wtedy miłość coraz mniej przypomina wybór, a coraz bardziej – przymus.
    Droździak zwraca uwagę, że wiele osób wchodzi w związki, nie potrafiąc jasno nazwać, dlaczego akurat ta osoba stała się tak ważna. „Powód, dla którego jestem z drugą osobą, jest niewyrażalny w słowach. Ja nie wiem, dlaczego kogoś chcę” – mówi w podcaście.
    W tle rozmowy wyraźnie obecna jest teoria stylów przywiązania. Osoby z lękowym stylem przywiązania szczególnie łatwo uzależniają się od partnera – bliskość staje się dla nich gwarancją bezpieczeństwa, a każdy sygnał dystansu uruchamia silny lęk. Z kolei osoby unikowe, często emocjonalnie zdystansowane, paradoksalnie wzmacniają ten mechanizm.
    W takich relacjach napięcie nie znika – ono się cyklicznie odnawia. Droździak zauważa, że to właśnie niedopowiedzenie i brak gwarancji podtrzymują energię relacji. Gdy jednak niedopowiedzenie zamienia się w lęk przed opuszczeniem, związek zaczyna działać jak uzależnienie – chwilowa ulga przeplata się z narastającym napięciem.
    Bliskość, która zabija pożądanie
    Jednym z ważnych wątków rozmowy jest erotyka. Droździak podkreśla, że aby podtrzymać energię popędową, partnerzy nie mogą znać się „jak brat z siostrą”. Zbyt pełne stapianie się, charakterystyczne dla uzależnienia emocjonalnego, prowadzi do zaniku napięcia seksualnego.
    Gdy związek staje się jedynym źródłem bezpieczeństwa, pojawia się wstyd, kontrola i autocenzura – także w sferze intymnej. To dlatego, jak zauważa terapeuta, po formalizacji relacji pewne praktyki seksualne, wcześniej akceptowalne, nagle zaczynają krępować. Bliskość przestaje być przestrzenią wolności, a zaczyna pełnić funkcję stabilizującą – kosztem pożądania.
    „Chroń mnie przed tym, czego pragnę”
    Uzależnienie emocjonalne polega właśnie na tym paradoksie: pragniemy bliskości, ale boimy się jej konsekwencji. Chcemy wolności, ale nie umiemy znieść jej ceny. Dlatego – jak mówi terapeuta – wybiera się niepotrzebną, czyli taką relację, która daje iluzję bezpieczeństwa, nawet jeśli odbiera sprawczość.
    W relacjach uzależnieniowych ogromną rolę odgrywa wygoda. Przewidywalność, rutyna, brak ryzyka. Droździak nazywa ją wprost zdradliwą. Bo choć daje chwilowy spokój, długofalowo prowadzi do emocjonalnego zubożenia.
  • Zwierciadło Podcasty

    Tytuł „Moi sąsiedzi to moi przyjaciele i rodzina z wyboru “. Jak budować grono wsparcia w okolicy i czemu świetlice wracają do łask? | „Słowo do słowa”, odc. 10

    04/2/2026 | 44 mins.
    Przez lata sąsiad był figurą podejrzaną. Kimś, kogo mijaliśmy w windzie bez kontaktu wzrokowego, kimś od hałasów zza ściany i niepodpisanych paczek pod drzwiami. Dziś ta figura się zmienia. Coraz częściej sąsiad staje się sojusznikiem, opieką awaryjną, a czasem – rodziną z wyboru. W podcaście „Słowo do słowa” Joanna Brodzik rozmawia z Agatą Stachowiak, ekspertką Otodom, o tym, dlaczego sąsiedztwo znów zaczyna mieć znaczenie i kto naprawdę buduje lokalne wspólnoty. Sponsorem odcinka podcastu jest Otodom — serwis nieruchomości i twórca projektu Szczęśliwy dom, który pokazuje, że szczęście zaczyna się od relacji.  

    Od paczki od kuriera do relacji 
    „Sąsiad może pełnić różne role – od odebrania paczki od kuriera” – mówi Agata Stachowiak i choć może to zabrzmieć niewinnie, niemal banalnie, to kryje się w nim opowieść o relacjach, które zaczynają się od drobiazgów. Od małego gestu, który nie wymaga deklaracji, a jednak uruchamia proces. Bo paczka to pretekst. Prawdziwa wymiana zaczyna się chwilę później: krótką rozmową, zapamiętaniem imienia, uśmiechem, który przestaje być grzecznościowy. Joanna Brodzik zwraca uwagę, że w świecie nadmiaru bodźców i samotności paradoksalnie to właśnie bliskość fizyczna – ta za ścianą – może stać się remedium. Sąsiedztwo nie wymaga wielkich planów ani wspólnych wartości zapisanych w manifestach. Wystarczy codzienność. 
    Cherry pie i rodzina z wyboru 
    „Moi sąsiedzi to moi przyjaciele i rodzina z wyboru. A zaczęło się od tego przysłowiowego cherry pie” – opowiada ekspertka. Ten obrazek, niemal filmowy, nie jest tylko anegdotą, a symbolem zmiany: od anonimowości do relacji, od zamkniętych drzwi do stołu, przy którym ktoś czeka. Współczesne sąsiedztwo coraz rzadziej przypomina obowiązek. Częściej jest decyzją. Relacją budowaną nie na wspólnym metrażu, ale na wspólnym rytmie życia. I tu pojawia się ważna obserwacja z raportu Otodom „Szczęśliwy Dom”: przestaje nas definiować wiek, a zaczynają style życia. 
    Wiek? Coraz mniej istotny
     „Najbardziej aktywnymi sąsiadami są osoby po 50. roku życia” – mówi ekspertka Otodom, burząc stereotypy o bierności i wycofaniu. To właśnie ta grupa najczęściej inicjuje działania lokalne, pilnuje wspólnych spraw, organizuje spotkania. Ale jednocześnie, jak pokazują badania, świetnie dogadują się ludzie z najstarszych i najmłodszych grup wiekowych. Dlaczego? Bo łączy ich więcej, niż mogłoby się wydawać. Czas, ciekawość, potrzeba sensu. Młodsi wnoszą energię, starsi – doświadczenie. Środek, zapracowany i przeciążony, często zostaje gdzieś obok. Co ciekawe, jak wynika z raportu, osoby, które doświadczyły wykluczenia częściej stają się lokalnymi liderami. „Częściej angażują się w aktywizm lokalny, sąsiedzki, bo mają też ze względu na swoje doświadczenia grubszą skórę” – podkreśla Stachowiak. Sąsiedztwo staje się wtedy przestrzenią odzyskiwania sprawczości. Miejscem, w którym można coś zmienić, nawet jeśli skala jest niewielka. A małe zmiany – jak przypomina Joanna Brodzik – bywają najbardziej trwałe. 
    Powrót świetlic i powrót rozmowy 
    Jednym z najbardziej optymistycznych sygnałów jest powrót świetlic osiedlowych. Miejsc bez zadęcia, bez aplikacji, bez algorytmów. Przestrzeni spotkania. Tam, gdzie znów można usiąść razem, zamiast obok siebie. Podcast „Słowo do słowa” przypomina, że rozmowa – ta prawdziwa, nieprzyspieszona – wciąż ma moc. A sąsiedztwo może być jej pierwszym, najbliższym polem. Bo czasem wszystko zaczyna się od paczki. Albo od cherry pie. 
    Sponsorem odcinka podcastu jest Otodom — serwis nieruchomości i twórca projektu „Szczęśliwy dom", który pokazuje, że szczęście zaczyna się od relacji.
  • Zwierciadło Podcasty

    „CV to jest jakaś wymyślona pop-persona, tacy ludzie nie istnieją”. O rekrutacjach spray and pray i rynku już nie-pracownika a wyczekiwania | „zaTASKowani 2”, odc. 14

    20/1/2026 | 1h 2 mins.
    - Jak pytają o wady, to mów: pracuję za dużo - tłumaczy komiczka, Karolina Norkiewicz w 14 odcinku podcastu „zaTASKowani 2”. - Trzeba mieć grubą skórę, takie czasy - dodaje biznesmen, Dominik Kaznowski. Kiedy rynek pracownika zmienił się w rynek oczekiwania, gdzie znalezienie pracy trwa już średnio pół roku i jakich firm zdecydowanie unikać?
    Pop-persona do wynajęcia
    „CV to jest jak rzeczywistość na LinkedInie – jakaś wyimaginowana pop-persona, której firma oczekuje. Pytanie, czy tacy ludzie w ogóle istnieją” – rzuca Dominik Kaznowski i demaskuje największą fikcję współczesnych rekrutacji. Dokument, który miał porządkować kompetencje, stał się narzędziem autopromocji, a rozmowa kwalifikacyjna – castingiem do roli idealnego pracownika.
    Kaznowski dorzuca deklarację, która w HR-owym świecie brzmi niemal jak herezja: „Nigdy nie napisałem CV”. I idzie dalej: „Dla nas się nie liczy CV, to jest kompletnie nieistotne”. Liczy się coś innego – osobowość relacyjna, kontekst, sieć kontaktów. „Bardziej niż to, co w CV, liczy się kogo ja znam” – przyznaje bez złudzeń. Znajomy HR-owiec, szybki coaching przed rozmową, gotowe formułki – system doskonale wie, jak sam siebie oszukiwać.
    Karolina Norkiewicz, samozwańcza HR-ówa w Klubie Komediowym i współscenarzystka w serialu „The Office PL” punktuje ten mechanizm obserwacją: „Zastanawiam się, ile ludzi chodzi na rozmowy rekrutacyjne dla sportu, żeby nie wypaść z wprawy”. Rozmowa kwalifikacyjna staje się więc nie narzędziem zmiany, lecz ćwiczeniem podtrzymującym pozory mobilności. - Jak pytają o wady, to mów: pracuję za dużo - dodaje.
    Rynek wyczekiwania
    Jeszcze niedawno – jak mówi Kaznowski – „zatrudniało się programistę, który oddychał”. Dziś ten etap mamy za sobą, ale w jego miejsce nie pojawiła się stabilność. „To już nie rynek pracownika, tylko rynek wyczekiwania” – konstatuje. Firmy publikują ogłoszenia, wysyłają zapytania metodą spray and pray (w wolnym tłumaczeniu: zebrać, jak najwięcej CV licząc, że kogoś się znajdzie), a decyzje odwlekają w nieskończoność.
    Rekrutacja staje się kosztownym procesem, którego nikt realnie nie rozlicza. „Zrekrutowanie jednego pracownika to są dwa tygodnie pracy i nikt nie liczy tego jako pracy. A kiedy pracownik odchodzi, to wina menedżera” – mówi Kaznowski, obnażając systemowy paradoks: odpowiedzialność jest, ale czasu i zasobów na jej realizację już nie.
    Jednym z efektów ubocznych takiego podejścia jest świat, w którym relacja z firmą staje się tymczasowa z definicji. - Są platformy, na których mogę leasingować pracowników – zauważa Kaznowski.
    Ciche wypalenie
    Stagnacja ma swoją cenę – i nie jest ona metaforyczna. Dane Instytutu Gallupa pokazują, że w 2024 roku globalny poziom zaangażowania pracowników spadł do 21 proc. (z 23 proc. w 2022 roku). W Europie wskaźnik ten wynosi zaledwie 13 proc., a Polska wypada jeszcze gorzej – tylko 8 proc. pracowników deklaruje realne zaangażowanie. Reszta wykonuje minimum albo – co gorsza – staje się aktywnymi krytykami organizacji.
    Gallup szacuje, że koszt spadku zaangażowania to około 438 miliardów dolarów rocznie, czyli niemal 9 proc. globalnego PKB. To nie jest problem „miękki”. To twardy rachunek za kulturę pracy opartą na strachu przed zmianą.
    Jak mówi Dominik: „Trzeba mieć grubą skórę, takie są czasy”. Ale ta odporność coraz częściej oznacza nie rozwój, lecz przetrwanie.
    W świecie, który nieustannie każe być „lepszym”, „bardziej zmotywowanym” i „elastycznym”, Karolina rzuca zdanie, które brzmi jak kontrmanifest: „Zapominamy często, że enough jest ok”. Czyli wystarczająco dobrze.
    I dodaje zabawną anegdotę o różnicach pokoleniowych w pracy, bo nie mówi się już w pracy „przypał”, ale „lekka kraksa”.

More Health & Wellness podcasts

About Zwierciadło Podcasty

„Zwierciadło Podcasty” to rozmowy o psychologii, kulturze, wychowaniu, podróżach i dobrym życiu. Naszymi gośćmi są znani eksperci, badacze oraz ludzie zaangażowani w promocję aktualnej i sprawdzonej wiedzy ze wszystkich tych dziedzin.
Podcast website

Listen to Zwierciadło Podcasty, The Dr Louise Newson Podcast and many other podcasts from around the world with the radio.net app

Get the free radio.net app

  • Stations and podcasts to bookmark
  • Stream via Wi-Fi or Bluetooth
  • Supports Carplay & Android Auto
  • Many other app features
Social
v8.5.0 | © 2007-2026 radio.de GmbH
Generated: 2/16/2026 - 1:09:30 AM